Heros

Stanisław Jarząb

Supermoc

#sport

Gdzie obserwować?

Facebook

Instagram

Spełniony Hollywood dream

Poznajcie Stanisława. To bohater, który może być inspiracją dla każdego z nas. Jako dorosły spełnia marzenia z dzieciństwa. Jest to okupione ciężką pracą i wyrzeczeniami, ale prowadzi do szczęścia i spełnienia. W jego życiu zawód kierowcy nie jest przypadkiem, a konsekwentnie realizowanym planem na spełnienie marzenia z dzieciństwa. Pragnienie życia w trasie i ćwiczenia armwrestlingu pojawiło się u małego chłopca po obejrzeniu kilku klatek z filmu „Over the top” z Sylwestrem Stallone w roli głównej.

W transporcie od 2006 roku (kat, C+E), sportowiec: brązowy medalista Pucharu Polski Zawodowców w Armwrestlingu z 2016 roku, kat. 105 kg, Senior ręki prawej.

Skąd zrodził się pomysł na zostanie kierowca zawodowym? Od najmłodszych lat wpajano mu, że musi się uczyć, by coś osiągnąć w życiu. Nasz bohater wywodzi się z domu, w którym się nie przelewało, więc rodzice zachęcali go do nauki i pracy. Staś słuchał rodziców i był „kujonem”, bo wiedział, że chce mieć dobre życie i spełniać marzenia.

Pamiętam to jak dziś: mój tata oglądał film na telewizorze z odtwarzacza vcds, mówiło się na to wtedy wideo. Był to film ,,Over The Top’’. Ukradkiem udało mi się zobaczyć kilka urywków z tego filmu, bo nie wolno było dziecku oglądać takich filmów w moim domu. Miałem wówczas 5 lub 6 lat i to wtedy pierwszy raz zobaczyłem ciężarówkę i sport, którym się zajmuję, czyli Armwrestling. I od tej pory wiedziałem już co chce robić w życiu.

Stanisław Jarząb

Początki były trudne. W tamtych czasach bez doświadczenia nie było szans dostać pracy jako kierowca. Nikt z rodziny Stanisława nie pracował w tym zawodzie i nie mógł go podszkolić. Jego pierwszy rok pracy to transport żywych zwierząt.

Była to najcięższa praca z możliwych, do tego bardzo odpowiedzialna. Wymagała ode mnie mocnej psychiki oraz siły, dyscypliny i bardzo dużych umiejętności w prowadzeniu (których wtedy jeszcze nie miałem). Była to ciężka praca, ale nie jeździłem sam. Tam nauczyłem się wszystkiego, co do dziś pomaga mi w obecnej pracy.

Stanisław Jarząb

Przejdźmy jednak do tych przyjemnych chwil i miłych wspomnień. Najlepsze wspomnienia z trasy? Włochy – to była pierwsza trasa, w którą kierowca pojechał samodzielnie. Nigdy wcześniej nie był w tym kraju. Były to czasy, kiedy nie jeździło się jeszcze z GPSem, więc trasę trzeba było dobrze rozpisać w notesie, żeby się nie pomylić podczas nawigacji (m.in. nr drogi kierunek i zjazd – zabierało to sporo czasu). Ulubione miejsce w tym kraju to Pompeje u stóp Wezuwiusza.

Przygoda z armwrestlingiem również zaczęła się od inspiracją filmem „Over The Top”. Nasz bohater treningi z ciężarami rozpoczął w 8 klasie podstawówki. Trenował potem całe liceum ze swoim najlepszym kumplem – to on nauczył go dźwigać ciężary. Armwrestlingiem zaczął zajmować się na przełomie lat 2008-2009. Wcześniej nie miał okazji: blisko miejsca zamieszkania nie było żadnego klubu ani możliwości zdobycia wiedzy na temat tej dyscypliny.

Gdy Stanisław dorósł i stał się niezależny finansowo, mógł zacząć realizować marzenie z dzieciństwa. Wymagało to dużych poświęceń i nakładów czasu: ostatnie lata to treningi 4-5 razy w tygodniu po około 2-4 godziny dziennie. Obecnie ćwiczy trzy razy w tygodniu po około dwie godziny.

Jego droga do osiągnięcia brązowego modelu Mistrzostw Polski to wyrzeczenia i konsekwencja. Do klubu Stanisław ma około 200 km w jedną stronę, ta to tam musiał uczyć się podstaw.

Mój debiut jako reprezentanta profesjonalnego klubu (należę do sekcji ,,MCKiS Tytan Jaworzno) to rok 2014. W tym samym roku wystartowałem również po raz pierwszy w Mistrzostwach Polski w Skierniewicach. Czemu było ciężko? Gdy zaczynałem byłem świeżo po ślubie, zjeżdżałem na weekendy do domu a w tygodniu w pracy, armwrestlingu nie da się nauczyć z gazet czy z YT. Wtedy było bardzo mało wiedzy w sieci. Poświęcałem więc niejedną niedzielę, którą mogłem spędzić z dzieckiem i żoną. Cena nie była więc mała, ale mam wspaniałą żonę, która zawsze mnie wspiera.

Stanisław Jarząb

Jak udaje mu się łączyć wszystkie obowiązki z pasją? Jego receptą na sukces jest bycie cierpliwym, pracowitym i sumiennym. Stanisław staram się wszytko dobrze planować i cierpliwie czekać na efekt końcowy.

Nigdy nie idę na skróty, mam swój cel i skrupulatnie od wielu lat idę po swoje krok po kroku. Gdy upadnę, powstaje i idę dalej. Często zdarza mi się przegrywać, ale wiem, że będę tym, kim sobie wymarzyłem. Ja już o tym od wielu lat nie marzę, lecz sumiennie każdego dnia na to pracuję.

Stanisław Jarząb

Podoba Ci sie ta historia? Pomóż ją promować i udostępnij.

Życzymy Stanisławowi uśmiechu na twarzy, zdrowia i wytrwałości w tym, co robi! Wielu pięknych tras i urlopu we Włoszech!

Zmieńmy razem stereotypowy wizerunek kierowcy zawodowego. Zgłoś się do TransporterHero.pl

Przejdź do formularza